Zaloguj się
Rozmowy Mazovii: wywiad z Bartoszem Grędzińskim

Zwycięzca maratonu w Brodnicy na dystansie Giga nie miał łatwo. Gwałtowne burze i ulewny deszcz, rozmoknięta trasa, setki rywali walczących do upadłego i ostre podjazdy. Jak on to zrobił, że zajął pierwsze miejsce? Zapraszamy do lektury.

Przed maratonem w Brodnicy lało, grzmiało i było, krótko mówiąc, paskudnie. Przyszło Ci na myśl, aby odpuścić start?

Ani przez chwilę nie myślałem, aby odpuścić start. Czarne chmury, ulewa i błyskawice wróżyły dobry, ciekawszy wyścig i znacząco podnosiły poziom adrenaliny. Jeśli chodzi o pogodę startową, to wolę tropikalne ulewy niż tropikalne upały, tylko nie wiem, co na to mój rower.

Dlaczego w tak niełatwych warunkach zdecydowałeś się na jazdę na najdłuższym, najbardziej wymagającym dystansie? Nie kusiło Cię, aby skrócić sobie tę męczarnię w błocie?

Od samego początku celowałem w dystans Giga. Trasa w Brodnicy nie należy do tych nudnych, więc szkoda byłoby skrócić trasę. Błoto nie tylko podnosi poziom trudności trasy, ale dodatkowo urozmaica wyścig. Staje się on nie tylko ciekawszy, ale i nieprzewidywalny.

Jakie miałeś plany na maraton – mierzyłeś w podium?

Plany były jasno sprecyzowane. Dzień wcześniej jechałem bardzo intensywny wyścig, który ledwo ukończyłem. W Brodnicy zamierzałem się odkuć, aby poprawić swoje samopoczucie dlatego mierzyłem wysoko, czyli w podium Open na dystansie Giga.

Jaką strategię przyjąłeś na ten maraton: chciałeś zaatakować od razu, pilnowałeś ucieczek czy trzymałeś się koła najgroźniejszych rywali?

Zamierzałem być od samego początku z przodu, aby w tak trudnych warunkach móc kontrolować wyścig i nie cierpieć przez błędy innych. Od początku było mocne tempo. Wymagający podjazd i jazda pod wiatr kosztowała wszystkich sporo sił, więc starałem się poprawiać przy każdej okazji i robić wstępną selekcję w peletonie. Mój Rower Kross Level B+ wyjątkowo łatwo zyskiwał przewagę na szybkich i mokrych zjazdach. To był mój klucz do zwycięstwa, czyli równe tempo na podjazdach a następnie atak na zjazdach i trudniejszych singlach.

Który moment maratonu był według Ciebie przełomowy i przesądził o końcowej klasyfikacji?

Przełomowym momentem były dwa strome piaszczyste podjazdy, wjeżdżało się na nie pojedynczo, a minimalna trakcja wymagała sporej koncentracji. Mnie udało się wjechać na szczyt pierwszemu, a za mną zrobiło się zamieszanie. Wtedy właśnie podzielił się peleton, który pozwolił nam na odjazd. Oglądając się za siebie, widziałem tylko kolegę Michała Wyżlica, z którym postanowiłem kontynuować jazdę.

W tym sezonie na maratonach Mazovii często o zwycięstwie decydowały sekundy. Tobie udało się wywalczyć znaczącą, ponad trzyminutową przewagę nad drugim zawodnikiem. Jak wypracowałeś tę różnicę?

Po ucieczce z kolegą Michałem gonił nas ambitnie Damian Perkowski. Postanowiliśmy jechać równym tempem. Wiedzieliśmy, że Damian zachował więcej świeżości, nie angażując się w poprzednie próby ucieczki. Po kilku kilometrach jechaliśmy we trójkę. Gdy złapałem oddech i uspokoiłem tętno, postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę. Liczyłem, że gdy odjadę na wąskich singlach, każdy z nas będzie musiał się tak samo się napracować. A tamtego dnia to ja czułem się najsilniejszy. Jechałem rozsądnie, tak, aby w razie czego móc odeprzeć poprawkę w przypadku dogonienia mnie przez rywali. Ale jak się okazało, 30 kilometrów jazdy na solo wystarczyło, aby uzyskać zdecydowaną przewagę do samej mety.

Miałeś czas chociaż rzucić okiem na brodnickie krajobrazy czy koncentrowałeś się wyłącznie na trasie i rywalach?

Samotną jazdę zdecydowanie umilały mi krajobrazy jezior i ciekawe ścieżki na ich brzegiem, czułem się dobrze w ich otoczeniu… ale komfort jazdy zdecydowanie podnosił mi widok braku rywali na plechach.

Maraton w Brodnicy miał szczególny charakter, nie tylko ze względu na sportową rywalizację. Przed startem minutą ciszy uczciliśmy pamięć przyjaciela Mazovii, Wojtka Bombały. To chyba coś niezwykłego, gdy stoi się w tłumie ponad 600 zawodników i nagle zapada głucha, przejmująca cisza…

Taki gest ze strony organizatora jak uczczenie pamięci dla kogoś kto poświęcał się kolarstwu i był przyjacielem peletonu nie mógł zostać pominięty. Nie znałem osobiście Wojtka Bombały, ale wszyscy należymy do kolarskiej rodziny i głucha przejmująca cisza co niezwykłe oddanie czci dla przyjaciela Mazovii.

Powoli zbliżamy się do końca sezonu. Jak oceniasz swoje kolarskie osiągnięcia w tym roku?

W tym roku jeżdżę wspólnie z Kross Staff Team, tu nie liczą się osiągnięcia, ale przygoda i zdobyte doświadczenie. Jest ono bardzo bogate, ale nie tylko w puchary i medale, lecz przede wszystkich we wspaniałe przeżycia.

Zamierzasz wystartować jeszcze w kolejnych maratonach Mazovii?

Do końca zostały trzy etapy, z informacji jakie posiadam jeden z nich będzie rozgrywany na moim podwórku czyli w Mławie nad zalewem Ruda tak więc na pewno się tu pojawię. Chciałbym dołożyć od siebie kilka moich ulubionych odcinków trasy przez co może to być jeden z najlepszych etapów tegorocznej Mazovii na który serdecznie wszystkich zapraszam.

2017-09-06 POWRÓT

 

wczoraj
Gotowi na finał?!
2017-09-20
Kibicujmy Michałowi Kwiatkowskiemu!
2017-09-20
Medal za przejechaną generalkę
2017-09-19
Wywiady z szosy: rozmowa z Michałem Przybyszem
2017-09-19
Odwiedź nas na Targach KIELCE BIKE EXPO
O cookies
Cyklopedia/3w4u.eu - Web Designrysynek malarstwo Kraków kursy przygotowawcze ASP szkoly plastyczne grafika formy architektura wnetrz rysunku malarstwa krakowieGaleria Rekodziela: torebki bizuteria kolczyki odziez z plótna hand made rekodzielo artystyczne wykonane recznie malowane zrobione na drutach lale misie prezent kraków robioneChoochoo Train for Toddlers, choo, learn, counting, numbers, educational, taps, rail, education, children, child, kids, boys, train, tracks, railroad, preschool, steam, locomotive, top, funny, simple